Końce i początki
Urodzinowe rozterki
Wkrótce mam urodziny które przypominają mi o tym że w sumie staje się z czasem także mądrzejsza nie tylko starsza. Koleżanka ma powiedziała mi ostatnio, że po trzydziestce jest dobrze. Lepiej. Że starzeje się właściwie tylko skóra. Pózniej jest spokojniej. Nadchodzi okres, że akceptuje się to co się ma i zaczyna rozumiec że piękno, nie pochodzi z zew. i że jedyne co nas ogranicza to najprawdopodobniej nasz umysł.
O medytacji powiedziano kiedyś – “Musisz poznać siebie by dowiedzieć się, że jedno co Cię ogranicza to twój umysł”
Początki są zawsze czarujące
Po ostatnim pięcioletnim związku z narcystycznym artystą (któremu zbyt dużo miejsca tutaj nie poświęce, bo te 5 lat to i tak za wiele), którego o ironio rzeczywiście kochałam, mam bardzo steptyczny stosunek do tak zwanych związków, tym bardziej że zliczam się do ludzi typu „wszystko albo nic”. Z czasem, a jest to już 2 lata singelowania, nawet na powrót polubiłam mężczyzn, znaczy są tacy którzy naprawdę wzbudzają moją czułośc, bawią mnie i z którymi mam ochotę się wieczorem spotkać .
Przyznaje rozkoszuje się obecnie, a właściwie żeruje na uwielbienia i nadzieji na coś więcej kilku mężczyzm tudzież niestety chłopców. Męskie uwielbienie dodaje mi niesamowicie dużo energi którą karmię swoją próżnośc – jak to mówi moja prywatna mistrzyni słowa „spojrzał dodał mi urody a ja wzięłam ją jak swoją”.
Tak między bogiem a prawdą jednak, poznałam pewnego egzotycznego bębniarza, przy którym miękną mi kolana i który kompletnie mnie rozczula a co najgorsze jest chemia między nami której nie sposób ignorowac . On zdecydowanie też nie jest obojętny. A że kobieta też człowiek, to nie wiem ile jeszcze starczy mi siły na odmawianie pójśca po piwie do niego na „film”.

7.. Great!
7.. Peachy
7.. Smashing
7.. WTF?
7.. Reposted it